środa, 20 sierpnia 2014

103. Paul Cleave - "Godzina śmierci"


Weltbild, stron 240

Charlie budzi się zakrwawiony i obolały. Okazuje się, że poprzedniego wieczoru był uczestnikiem morderstwa dwóch młodych kobiet. Choć to nie on zabił, wszystkie ślady na miejscu zbrodni wskazują właśnie na niego. Mężczyzna wie, że prawdziwym mordercą jest Cyris. Jednak nikt, nawet jego była żona, Jo, nie wierzy w to. W zaistniałej sytuacji Charlie postanawia sam odnaleźć Cyrisa i udowodnić swoją niewinność, w głębi duszy zastanawiając się, czy Cyris nie jest jedynie wytworem jego wyobraźni…

„Godzina śmierci” to pierwszy thriller psychologiczny, który dane mi było przeczytać. Podeszłam do gatunku nieco niepewnie – nie do końca wiedziałam, czy przypadnie mi do gustu. Jednakże kupiłam tę książkę na kiermaszu, siedziałam na dworcu PKP, mój pociąg miał ponad godzinne opóźnienie, więc z nudów zaczęłam czytać. Czytałam na dworcu, w pociągu, po powrocie do domu... i nic nie było w stanie oderwać mnie od lektury.

„Śmierć wisi w powietrzu. Unosi się tu przez całą noc, może jest tu od tygodnia, ale teraz muska moją spoconą twarz i szeptem mnie żegna.”

Charlie to niezwykły facet. Ciężko mi było z początku za nim nadążyć – gdzieś był, widział czyjąś śmierć, a może to właśnie on był mordercą? Sam wątpi w istnienie Cyrisa. Widzi duchy zamordowanych kobiet. Jest złożoną postacią, która znalazła się w złym miejscu o złej porze. Bardzo go polubiłam i z czasem było mi go coraz bardziej żal.

W książce autor ukazał jednak nie tylko zagubionego Charliego. Jest Cyris (tak, on istnieje) ze swoim uzależnieniem od leków przeciwbólowych, kochający zabijanie i pastwienie się nad ofiarami, ogarnięty żądzą pieniądza.

W końcu jest także Landry, postać według mnie jeszcze bardziej skomplikowana niż sam główny bohater. Policjant, który chce być najlepszy. Który wie, że śledztwo dotyczące zabójstwa tych dwóch kobiet to ostatnia sprawa, którą prowadzi. Ma raka i ostatnie pół roku życia przed sobą. Umiera w samotności. Chce schwytać psychopatycznego mordercę i zyskać respekt w pracy. Chce, by pamiętano o nim, gdy przejdzie na tamtą stronę. Jednak czy nie straci zdrowego rozsądku i przy tym także swojego człowieczeństwa?

Autor pisze w pierwszej osobie jako Charlie lub w trzeciej osobie opisując innych bohaterów. Jego powieść jest bardzo ciekawa i intrygująca, ciągle coś się dzieje, jest to faktycznie „Mocna fantastyczna historia trzymająca w napięciu aż do ostatniej strony”, jak to głosi okładka. Czytałam z zapartym tchem, a po ostatniej stronie czułam wręcz niedosyt – autor pozostawił zakończenie otwarte, więc dalszego ciągu historii możemy się jedynie domyślać.

Okładka jest głównym czynnikiem, który przyciągnął mój wzrok na kiermaszu. I nie chodzi mi wcale o grafikę – koleś idący słabo oświetlonym korytarzem, cienie i groza, elementy charakterystyczne dla thrillera czy kryminału. Zachwyciło mnie to, jaka jest w dotyku – lekko szorstka, a pod światło tak kusząca, że musiałam wziąć ją do ręki i „pomacać”. :)

Reasumując: świetna powieść. Już planuję szukanie innych książek Paula Cleave’a. A tę gorąco polecam.

Ocena: 5/6

***

Zmieniłam szablon! Na widok starego robiło mi się już niedobrze, więc nadszedł czas na odświeżenie wyglądu bloga :)

EDIT: Zapraszam Was do polubienia strony mojego bloga na facebooku: TUTAJ :)

5 komentarzy:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce ale dzięki Twojej recenzji widzę, że to coś dla mnie. Tytuł już zapisałam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam żadnej książki tego autora. Lubię zagłębiać się w thillery psychologiczne, więc tytuł zapisuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ładna szata graficzna. Lubię kryminały, ale raczej dłuższe, bo nie wiem, czy w tylu stronach da się zawrzeć ciekawą fabułę... Ale czemu nie, może przeczytam :)

    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy o tym autorze nie słyszałam, a tu zapowiada się taka ciekawa powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm... jeśli trafię na nią w bibliotece, to zapewne sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś? Skomentuj! Chętnie poznam Twoją opinię. :)
Podpisz się! Komentarze anonimowe bez względu na treść będą usuwane.

>