poniedziałek, 27 lutego 2012

61. L.J. Smith - "Pamiętniki wampirów, księga 1: Przebudzenie, Walka, Szał"

wyd. Amber, stron 504
O co chodzi?
Wersja wydawnictwa:

Dwa wampiry. Dwaj nienawidzący się bracia. I piękna dziewczyna, której obaj pragną…

Elena: piękna i popularna, może mieć każdego chłopaka.
Stefano: tajemniczy i mroczny, wydaje się jedynym chłopakiem odpornym na wdzięki Eleny.
Damon: seksowny, niebezpieczny i opętany żądzą zemsty na Stefano – bracie, który go zdradził.
Połączy ich uczucie, które może się okazać równie zabójcze jak blask słońca…

Moja wersja:
Elena Gilbert jest siedemnastoletnią sierotą i jednocześnie najpopularniejszą i najładniejszą dziewczyną w Liceum im. Roberta E. Lee w Fell’s Church. Po wakacjach wraca do szkoły, gdzie ponownie spotyka się ze starymi znajomymi. Do szkoły przychodzi także nowy uczeń: tajemniczy, zamknięty w sobie Stefano Salvatore. Elena, królowa szkoły, postanawia go zdobyć.
Z czasem jednak w Fell’s Church zaczynają dziać się dziwne rzeczy, na dodatek zawsze w pobliżu jest Stefano. Jednak gdy do miasta przybywa jeszcze jeden mężczyzna, przedstawiający się jako Damon Salvatore, Elena zaczyna podejrzewać, że Salvatore’owie nie są zwykłymi ludźmi...
Kim są Stefano i Damon? Czy Stefano zwiąże się z Eleną? Jakie konsekwencje poniesie dziewczyna w związku ze znajomością tajemniczych braci?

Według mnie:

- tę książkę czytałam co najmniej 3 razy. Nie ze względu na to, że tak mi się podobała (bo wcale tak nie było), ale dlatego, że szłam na konkurs na jej temat. I szczerze mówiąc: już nie chce mi się na nią patrzeć:D
- zdecydowanie wolę oglądać ekranizację. W książce Elena jest pustą blondynką (bez obrazy dla blondynek, sama nią jestem!), która uważa, że wszystko i wszyscy należą do niej. Stefano jest absolutnym pantoflarzem. Jedynie Damon jest taki, jaki powinien być.
- akcja toczy się bardzo szybko, ale przez długi czas nic konkretnego się nie dzieje. Elena i Stefano są bardzo dynamiczną parą i czasem jest to niezwykle irytujące.
- raczej nie polecam, chyba że ktoś, podobnie jak ja, chce porównać serial i książkę.

Okładka:
Ja mam przed sobą filmową, która przedstawia Damona, Elenę i Stefana stojących obok siebie. Dla przykładu wkleiłam także oryginalną.

Ocena:
3-/6

***

Skończyły mi się ferie:( Przede mną jeszcze 3 dni rekolekcji i... powrót do przeszłości. Ech...

niedziela, 19 lutego 2012

60. Becca Fitzpatrick - 'Szeptem' [1]

z serii "Szeptem"


wyd. Otwarte, stron 329


O co chodzi?
Wersja wydawnictwa:
Czasem zdarza się miłość nie z tego świata. Naprawdę nie z tego świata...
Patch jest tajemniczy i zabójczo przystojny. Nic dziwnego, że szesnastoletnia Nora uległa jego urokowi. Niemal natychmiast w jej życiu zaczęły dziać się rzeczy, których nie da się wytłumaczyć. Chyba że...
Chyba że ktoś wie, że znalazł się w samym środku bitwy. Bitwy, którą od wieków toczą Upadli z Nieśmiertelnymi. O Twoje życie.
Ale cicho sza... Są tajemnice, o których mówi się tylko szeptem.

Moja wersja:
Podczas lekcji biologii nauczyciel zarządza zmianę miejsc. Nora musi usiąść w ławce z Patchem – dopiero wtedy zdaje sobie sprawę, że widzi go w klasie po raz pierwszy w życiu. Patch nie przypada jej do gustu – jest mrukliwy, wredny, nieuprzejmy i zdecydowanie zbyt pewny siebie. Niestety, nauczyciel nie pozwala jej zmienić miejsca. A od tego czasu wokół Nory zaczynają dziać się podejrzane rzeczy...
Kim jest Patch? Co ukrywa? Skąd wie WSZYSTKO o Norze?

Według mnie:
- dość sceptycznie podchodziłam do tej książki (jak zwykle;)), ale już po kilku pierwszych kartkach nie mogłam się  od niej oderwać. Co prawda bardzo szybko wytypowałam „tego złego” i nie pomyliłam się przy tym, ale jeśli chodzi o samego Patcha, to do samego końca nie potrafiłam określić czy jest dobrym, czy złym bohaterem. Autorka stworzyła tyle scen, w których pokazywał się z różnych stron, że sama zwątpiłam. Dobrze, że wszystko się wyjaśnia;)
- jeśli chodzi o samą główną bohaterkę, raczej niczym się nie wyróżnia. Jest typową szesnastolatką, ma swoją „przyjaciółkę od serca”, zaciętego wroga w klasie, no i oczywiście, chcąc nie chcąc, zakochuje się w początkowo znienawidzonym Patchu. Czasem się z nią utożsamiałam, przede wszystkim dlatego, że obie nie potrafiłyśmy rozpracować Patcha.
- ogólnie rzecz biorąc polecam wszystkim. Sama chętnie sięgnę po następne tomy.

Okładka:
Bardzo ciekawa. Przedstawia upadłego anioła z poszarpanymi skrzydłami. Bardzo mi się podoba.

Ocena:
5/6

***

Połowa ferii już za mną:( Recenzja krótka, beznadziejna, podobnie jak mój humor ostatnimi czasy.

czwartek, 16 lutego 2012

59. Stephenie Meyer - "Przed świtem" [4]

z serii "Zmierzch"
wyd. Dolnośląskie, stron 720


O co chodzi?
Wersja wydawnictwa:
Czwarty tom sagi Zmierzch. Czym zakończy się rok oczekiwania, marzeń, rozterek, lęków Belli? Czy rozdarta między uczuciami do wampira i wilkołaka nastolatka zdoła któregoś z nich wybrać? Czy zdecyduje się na mroczną, ale pociągająca egzystencję nieśmiertelnego wampira, czy też zwalczy miłość do Edwarda i zdecyduje się pozostać zwykłym człowiekiem? Czy ten romans skończy się ślubem? I jakie będą jego konsekwencje?

Moja wersja:
Edward dopina swego – on i Bella biorą ślub. Na wystawnym przyjęciu weselnym obecni są prawie wszyscy ich przyjaciele, w tym także zrozpaczony Jacob. Po ślubie młoda para przenosi się na piękną wyspę w podróż poślubną. Wszystko jest w jak najlepszym porządku aż do czasu, gdy radosną sielankę przerywa wyjątkowo złe samopoczucie Belli. Okazuje się, że wampiry płci męskiej mogą mieć dzieci i teraz młodzi Cullenowie zostaną rodzicami...
Czy Bella urodzi dziecko? Dlaczego jej ciąża rozwija się w zaskakującym tempie? I czy Bella dopnie swego i przemieni się w wampira?

Według mnie:
- ta część podobała mi się prawie tak samo jak „Zaćmienie”. Dlaczego? Może dlatego, że dostrzegam zmianę w zachowaniu Belli? Dziewczyna mężnieje pod wpływem bieżących zdarzeń, a co za tym idzie – staje się mniej denerwująca.
- całość jest podzielona na 3 części – 1. i 3. jest pisana z punktu widzenia Belli, 2. – Jacoba. To miła odmiana, bo można w końcu dowiedzieć się, jak ktoś poza Bellą patrzy na te wszystkie wydarzenia.
- ostatnia część serii. To znaczy niezupełnie – jak zapewne niektórzy z Was wiedzą, autorka zaczęła pisanie „Midnight Sun” – „Zmierzchu” oczami Edwarda, ale pierwszych kilkanaście rozdziałów wyciekło do Internetu i Meyer nie napisała reszty. Czy kiedykolwiek to wyda – nie wiadomo.

Okładka:
Czarne tło, a na nim szachownica i dwie figury: biała królowa – Hetman i czerwony pion. Nie miałam pojęcia skąd wziął się pomysł na taką okładkę i zaczęłam grzebać w sieci (niezawodny wujek Google:D). Na wikipedii czytałam, że oznacza to wybór Belli: biały Hetman symbolizuje dobrego wampira, z kolei czerwony pion – marnego człowieka. No cóż, w sumie można by to tak zinterpretować.

Ocena:
5/6

niedziela, 12 lutego 2012

58. Alyson Noël - "Ever" [1]

z serii "Nieśmiertelni"
wyd. Dolnośląskie, stron 299


O co chodzi?
Wersja wydawnictwa:
Pewnego koszmarnego dnia szesnastoletnia Ever Bloom traci w wypadku samochodowym najbliższą rodzinę. Od tej chwili staje się medium – słyszy myśli różnych ludzi, widzi ich aurę i dzięki przelotnemu choćby dotykowi może poznać ich przeszłość. Te nadprzyrodzone umiejętności sprawiają, że otoczenie traktuje ją jak dziwadło, więc Ever zamyka się w sobie i odgradza od świata. Wszystko się zmienia, kiedy dziewczyna poznaje Damena Auguste’a.
Chłopak jest nieziemsko przystojny, bogaty i tajemniczy. Tylko on potrafi wyciszyć dudniące w jej głowie głosy i wejrzeć w jej duszę. Dzięki niemu Ever wchodzi w świat alchemii i magii, dowiadując się rzeczy, o których zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia. Kim jest Damen? Skąd pochodzi? Jakie sekrety skrywa? Na te pytania Ever nie zna odpowiedzi. Wie jedynie, że zakochała się bez pamięci i że jej życie wkrótce całkowicie się zmieni.

Moja wersja:
Ever ma niecałe 17 lat. Kilka miesięcy temu straciła w wypadku samochodowym całą rodzinę, sama przy tym cudem uciekając ze szpon śmierci. Od tego czasu dziewczyna zmieniła nie do poznania styl ubierania, charakter i zachowanie, ponieważ z chwilą powrotu z zaświatów zyskała nowe umiejętności – słyszy myśli innych, co pozwala jej przepowiadać przyszłość, widzi ludzkie aury i jakby tego było mało – widzi swoją zmarłą siostrę i rozmawia z nią. Pewnego dnia w szkole zjawia się Damen, tajemniczy nieznajomy i traf chce, że ostatnie wolne miejsce w klasie, które może zająć, jest właśnie obok Ever. Dziewczyna jest zszokowana – nie słyszy jego myśli, nie widzi jego aury, a na dodatek jego dotyk sprawia, że Ever przestaje słyszeć myśli innych.
Kim jest Damen? Co ukrywa przed Ever? I czy Ever w końcu pogodzi się z przeszłością i zaakceptuje nowe umiejętności?

Według mnie:
- widziałam recenzje tej książki na kilku blogach, ale jakoś nie byłam do niej przekonana. Jednak podczas ostatniej wizyty w bibliotece pani bibliotekarka mi ją poleciła, więc zdecydowałam się z nią zmierzyć. I, ogólnie rzecz biorąc, nie zawiodłam się.
- pisząc teraz opis pomyślałam sobie o „Zmierzchu”. Dlaczego? Nowy uczeń, którego myśli nie można odczytać, zajmujący ostatnie wolne miejsce w sali lekcyjnej obok głównej bohaterki? Na kilometr czuć początkiem relacji Edward-Bella. Ale nie, nic z tych rzeczy. W książce nie ma ani wampirów, ani wilkołaków, ani innych fantastycznych istot (no, może z wyjątkiem Nieśmiertelnych, jednak oni w żaden sposób nie przypominają śmiercionośnych bestii). Ogólnie rzecz biorąc książka jest napisana tak, że dopiero kilkadziesiąt ostatnich stron wyjawia kim (czym?) jest Damen. Do końca ciężko stwierdzić, jakie będzie zakończenie. Akcja toczy się szybko, ciągle coś się dzieje, nie można ominąć żadnej strony nie narażając się na utratę wątku. Książka absolutnie „wciąga” i odcina od rzeczywistości.
- autorka zaskoczyła mnie oryginalnym pomysłem na powieść. Nie miałam jeszcze okazji czytać takiej historii. Choć nie zaliczę jej do moich ulubionych, to jednak serdecznie polecam.

Okładka:
Młoda dziewczyna (Ever? To niemożliwe, z tego co pamiętam Ever była blondynką!) i tulipany, odgrywające znaczącą rolę w całej książce. Do tego granatowe tło. Dosyć skromna i ogólnie ładna.

Ocena:
5/6

***
1) Zaczynając od rzeczy przykrych: jak zapewne wiecie zmarła Whitney Houston. Choć nigdy tak naprawdę nie interesowałam się tą artystką, to jednak na świecie nie ma chyba osoby, która nie znałaby jej "I will always love you"... Dziś spędzam dzień właśnie przy tym utworze.
R.I.P. ...
2) Mam jednak powód by się cieszyć! Zaczęłam ferie zimowe, naprawdę opłacało się czekać do samego końca! Mam nadzieję, że uda mi się trochę nadrobić recenzje, bo książki czytam, ale absolutnie nie mam kiedy pisać. No i jeszcze muszę nadrobić Wasze blogi, bo też większość zaniedbałam... To moje priorytety na najbliższe 2 tygodnie:)

sobota, 4 lutego 2012

57. J.W. Goethe - "Cierpienia młodego Wertera"

wyd. różne, w moim przypadku Greg, stron 89

O co chodzi?
Wersja wydawnictwa:
„Żegnam cię Lotto! Żegnam na zawsze!” to ostatnie słowa człowieka zakochanego, dla którego miłość stała się absolutem. Dla Wertera Lotta była całym światem. Tak kocha romantyczny kochanek, który nareszcie odnalazł bliźniaczą duszę. Niebo i piekło miłości... Uniesienia miłosne i katusze człowieka odtrąconego... Klasyczny trójkąt... Konflikt uczucia i rozumu... Czy Goethe wiedział, jak bardzo swoim utworem wpłynie na świadomość młodych ludzi, którzy będą gotowi dla miłości, jak Werter, oddawać życie?

Moja wersja:
Młody Werter opuszcza swe miejsce zamieszkania, ponieważ wplątał się w miłosną aferę: związany z kobietą, rozkochał w sobie jej siostrę. Przeprowadza się do miasteczka Wahlheim, by znaleźć ukojenie w samotności. Od tego czasu opisuje swoje dalsze losy przyjacielowi w listach. Poznaje wielu ludzi, jednak nie wzbudzają oni w nim żadnych szczególnych uczuć. Dopiero gdy poznaje piękną Lottę, zakochuje się bez pamięci. Nie jest im jednak dane być razem, gdyż Lotta jest zaręczona z Albertem...
Czy Werterowi uda się zdobyć serce Lotty? Czy kobieta porzuci dla niego narzeczonego? Na czym polegają tytułowe „cierpienia” Wertera?

Według mnie:
- lektura dla szkoły średniej. Preromantyczna opowieść o nieszczęśliwie zakochanym młodym mężczyźnie.
- jak na lekturę przystało, trzeba wyciągać z niej jakieś odpowiednie dla danej epoki wnioski. W tym przypadku jest to przede wszystkim werteryzm – cecha wielu romantycznych postaci, charakteryzująca się nadmierną uczuciowością, kultem przyrody, marzeniami, obłędem, samotnością i w ostateczności niestety samobójstwem (chyba nikt nie obrazi się, że zdradzam zakończenie. Moja polonistka powiedziała nam, jak kończy się ta książka zaraz na pierwszej lekcji w roku szkolnym. Raczej nie zachęciła nas do czytania.).
- całość podzielona na 3 części – dwie pierwsze to listy Wertera do przyjaciela, czasem także do innych osób. W trzeciej części mamy do czynienia z narracją trzecioosobową, gdzie losy Wertera opowiadane są z czyjejś perspektywy.
- nie wiem jak podsumować tę książkę. Gdyby nie fakt, że to lektura, pewnie nawet bym na nią nie spojrzała. Główny bohater swoim zachowaniem doprowadzał mnie do szału. Czytało się dość szybko, może dlatego, że (wreszcie) nie jest to książka pisana wierszem, czego wręcz nienawidzę. Z jakiegoś powodu jest to jednak klasyk, budzący swego czasu tzw. gorączkę werterowską, czyli naśladowanie ubioru i zachowania Wertera, a nawet (uwaga!) moda na samobójstwa. Hmm...

Okładka:
Jest ich bez liku. Moja przedstawia broń – zapewne symbol samobójstwa, kopertę – odniesienie do listów oraz drzewa – strzelam, że to orzechy, których historia również przedstawiona jest w książce.

Ocena:
3/6 (minus 1 za sam fakt bycia lekturą :D Nieee, no żartuję przecież:))

***

Polska zamienia się w Syberię!! Aa, zimno! ;/
>