środa, 31 lipca 2013

88. Gabriella Poole - "Akademia Mroku. Wybrańcy losu" [1]

z serii "Akademia Mroku"


wyd. MAK Verlag, stron 262

Cassandra Bell jest dziewczyną pochodzącą z biednej dzielnicy, o którą troszczy się opieka społeczna. Jest bardzo mądra i utalentowana, dzięki czemu udaje jej się otrzymać stypendium na drogą, renomowaną akademię.
Dziewczyna od początku zdaje sobie sprawę, że nie będzie łatwo – jest wyśmiewana przez bogatych uczniów, którzy poniżają ją ze względu na jej pochodzenie i wiedzę. Cassie zauważa, że prym w szkole wiedzie zgromadzenie Wybranych – uczniów pełniących funkcję samorządu szkolnego. Szybko orientuje się, że Wybrani są jednak kimś więcej niż tylko reprezentantami pozostałych uczniów na forum Akademii...
Jaką tajemnicę skrywają Wybrani? Czy Cassie zaaklimatyzuje się w nowej szkole? Jak Akademia zmieni jej życie?

„Wybrańcy losu” są pierwszym tomem serii, więc służą głównie temu, by zapoznać z bohaterami i ich środowiskiem. Patrząc z perspektywy czytelnika, który przeczytał już tę część mogę stwierdzić, że jest ona poniekąd prologiem całej serii; dopiero zakończenie sugeruje, z czym tak naprawdę będzie się zmagała główna bohaterka i jak dalej potoczą się jej losy. Książkę czyta się szybko i wygodnie, ze względu na dużą czcionkę i bardzo dobrze dobrane odstępy między wersami, które sprawiają, że tekst jest przejrzysty i prosty do odczytania.
Na okładce widzimy duże, krwistoczerwone oczy – to skupia uwagę w pierwszej kolejności. Później, w centralnej części okładki tytuł i cytat, który może sugerować, czego dotyczy treść książki. Poniżej budynki, najprawdopodobniej francuski gmach Akademii.

„Akademię Mroku” mogę polecić każdemu, kto szuka łatwej książki na wieczór. Nie jest ona wyjątkowo ambitna, nie porusza żadnych życiowych problemów, nad którymi czytelnik mógłby dumać po skończonej lekturze – jest jedynie formą rozrywki.


Ocena: 4/6

poniedziałek, 22 lipca 2013

87. Sergio Bambaren - "Delfin. Opowieść o marzycielu"


wyd. Zysk i S-ka, stron 100

Daniel nie jest takim delfinem jak reszta jego stada. Uwielbia surfować, nie interesuje go łowienie ryb. Inne delfiny śmieją się z niego twierdząc, że jest niedojrzały i dziecinny. Jego największym marzeniem jest odnaleźć sens swego życia. Pewnego dnia Daniel słyszy głos, który radzi mu co ma zrobić, by spełnić swe marzenie. Delfin słucha tajemniczego głosu i wyrusza w daleką i niebezpieczną podróż przez ocean... Czy Danielowi uda się spełnić swe marzenie? Kogo spotka w trakcie swej podróży i jakie znaczenie będzie to miało dla jego życia?
Ostatni raz czytałam tego typu książkę w gimnazjum, gdy omawialiśmy na lekcjach polskiego „Małego Księcia”. „Delfin. Opowieść o marzycielu” to bardzo podobna historia. Dla dzieci świetna bajka, dla starszych czytelników fantastyczna opowieść z „drugim dnem”. Daniel Delfin spotyka na swej drodze różne postacie, dzięki którym podobnie jak Mały Książę zdobywa nowe doświadczenia. Swoją wiedzę o życiu przekazują mu kolejno wieloryb, zły człowiek, słoneczna ryba i stary delfin. Dzięki nim Daniel nawet przez moment nie zwątpił w to, że uda mu się osiągnąć swój cel.
Na okładce widzimy jedną z ilustracji autorstwa Michele Gold, zamieszczonych również wewnątrz książki. Przedstawia ona delfina, który wyskoczył w wody ku świetle księżyca w pełni.

„Delfina”, jak już wspomniałam, mogę polecić czytelnikom w każdym wieku. Niewielki format, duże literki, liczne ilustracje sprawiają, że lektura zajmuje zaledwie kilkadziesiąt minut. I z całą pewnością jest to kilkadziesiąt minut relaksu oraz refleksji, kiedy to można przypomnieć sobie, jak ważną wartością w ludzkim życiu są marzenia.

Ocena: 5/6

środa, 10 lipca 2013

86. Anja Snellman - "Dziewczynki ze Świata Maskotek"


wyd. Świat Książki, stron 270

Był początek grudnia. Czternastoletnia Jasmin wraz ze swą przyjaciółką Lindą, jak co dzień poszły do szkoły, a po szkole do dorywczej pracy w sklepie zoologicznym. Tego dnia sklep spłonął. Wśród ciał nie znaleziono jednak Jasmin...
Minęło kilkanaście lat, a policja ciągle nie wie, co działo się na zapleczu Świata Maskotek oraz jaką pracę w rzeczywistości wykonywały zatrudnione tam dziewczynki. Marzeniem matki Jasmin jest odnaleźć dziewczynę, niezależnie od tego czy żywą, czy martwą – pogodziła się z możliwością jej śmierci i chce ją pochować. Jednak śledztwo stoi w miejscu, a dorosła już Jasmin nie chce wrócić do domu, nawet pomimo śmierci mężczyzn, który uratował ją z pożaru i na dwanaście lat uwięził w swoim domu. Pytanie: dlaczego? Co wpłynęło na zmianę decyzji, która przez wiele lat budziła się w nocy wołając mamę? Czy pożar w Świecie Maskotek był przypadkiem?

Prostytucja jest poważnym problemem. Bardzo trudno zrozumieć kobiety, które sprzedają swe ciała, swoją niewinność i same pozbawiają się szacunku ze strony społeczeństwa. Jednak jeszcze większym problemem społecznym jest prostytucja wśród dzieci. Dzieci są zmuszane przez dorosłych do współżycia lub tak jak Jasmin, oddają się za pieniądze z własnej woli. Właśnie tego trudnego tematu podjęła się Anja Snellman w swojej książce.
„Dziewczynki ze Świata Maskotek” czytało mi się ciężko. Jest to co prawda książka napisana bardzo ciekawie, jednak według mnie nieco chaotycznie. Przez chwilę czytamy opowieść o nastoletniej Jasmin. Po chwili przenosimy się o dwanaście lat – Jasmin jest już dorosła. Gdy orientujemy się, że mamy do czynienia z czasami późniejszymi, kończy się rozdział. Następny jest napisany pochyłym drukiem, są to wspomnienia matki Jasmin z dnia jej porwania, ujęte w napisanej przez cierpiącą kobietę książce. Po chwili kończą się wspomnienia; zaczynamy czytać rozdział z narracją pierwszoosobową, gdzie wypowiada się jakiś chłopak, o którym wcześniej nie było żadnej wzmianki. Dopiero po kilkudziesięciu stronach dowiadujemy się, kim jest on tak naprawdę i co wspólnego ma z Jasmin. Ten chaotyczny układ rozdziałów utrzymuje się przez całą książkę.
Anja Snellman napisała bardzo trudną opowieść. Pomimo tego, że nie występują tu bezpośrednio sceny erotyczne, i tak ciężko czyta się o uprawiających seks i niejednokrotnie poniżających się w różnoraki sposób młodych dziewczynkach, wkraczających dopiero w okres dojrzewania. Książka zmusza do refleksji, uczula matki i ojców na to, co robią ich dzieci, a nastolatków, by zwracali szczególną uwagę na to, z kim zawierają znajomości.
Na okładce widzimy zdjęcie młodej dziewczyny, smutnej i skupionej, utrzymane w odcieniach szarości. Na dole tytuł, napisany czcionką, która jednoznacznie wskazuje na to, jak bardzo trudna będzie treść książki. Jeszcze niżej cytat Jasmin: „Zaginęłam dwanaście lat temu w pierwszym tygodniu grudnia w mieście O.”

„Joseph Conrad uciekł nad morze, gdy miał piętnaście lat. Wrócił i napisał później „Jądro ciemności”. Właśnie po to musiał wrócić.
Nie wiadomo, co napisałaby któraś z wymienionych przeze mnie na początku dziewcząt, gdyby wróciła. O jakiej ciemności, o jakich barbarzyństwach” – Anja Snellman

Ocena: 4/6

***

Nowy szablon! I jak? Chyba z cztery razy pobierałam różne szablony i nie mogłam się zdecydować :)

sobota, 6 lipca 2013

85. L.J. Smith, J. Plec, K. Williamson - "Pamiętnik Stefano. Tom 1. Początek"


wyd. Amber, stron 242

Stefano Salvatore ma 17 lat. Jest już prawie dorosłym mężczyzną. Zgodnie z realiami panującymi w 1864 roku musi w najbliższym czasie zaręczyć się i poślubić jedną z dobrze sytuowanych dziewcząt, wybraną przez ojca. Tak też się dzieje. Stefano nie jest zachwycony wyborem ojca, nie czuje nic do Rosalyn, jednak nie ma charakteru swojego starszego brata, Damona, i nie potrafi postawić się ojcu. Na dodatek w Mystic Falls pojawia się piękna młoda sierota, Katherine Pierce, i zamieszkuje w posiadłości Salvatorów. Stefano zakochuje się w niej od pierwszego wejrzenia, co jeszcze bardziej potęguje jego niechęć w stosunku do Rosalyn. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy w miasteczku zaczynają się dziać dziwne rzeczy: coś atakuje zwierzęta gospodarskie i zabija je zostawiając jedynie ślady na szyi i ciała pozbawione krwi...
Czy Stefano zostanie zmuszony do ślubu z Rosalyn? Jaką rolę w życiu jego oraz Damona odegra Katherine? I kto atakuje zwierzęta w Mystic Falls?

„Pamiętnik Stefano” to pierwszy tom powieści opartej na popularnej serii L. J. Smith oraz serialu K. Williamsona i J. Plec pt. „Pamiętniki wampirów”. Jest to książka, w której cofamy się o niewiele ponad 150 lat i poznajemy historię Stefana i Damona Salvatorów oraz ich niszczącej miłości do pięknej i trudnej do zinterpretowania Katherine.
Całość jest napisana w narracji pierwszoosobowej, historię opowiada oczywiście sam Stefano. Poznajemy dzięki temu jego motywacje i myśli. Dowiadujemy się, jaki jest jego stosunek do brata, ojca, wojny, miłości, dorosłości... Dzięki „Pamiętnikowi Stefano” lepiej rozumiemy jego późniejsze zachowanie przedstawione w „Pamiętnikach wampirów”. „Pamiętnik Stefano” czyta się na szczęście o wiele lepiej niż „Pamiętniki wampirów”. Może dlatego, że w treść „Pamiętnika Stefano” ingerowali także scenarzyści, Julie Plec i Kevin Williamson. Dzięki temu książka jest ciekawsza, bardziej zbliżona do świetnego według mnie serialu.
Okładka jest mroczna i ciemna, symboliczna. Bardzo charakterystyczna dla serii „The Vampire Diaries”.

Gorąco polecam, nawet tym czytelnikom, którzy nie mieli żadnej styczności z „Pamiętnikami wampirów” – znajomość tamtej serii nie jest konieczna by zapoznać się z tą.

Ocena: 5/6
>