niedziela, 25 sierpnia 2013

91. E.L. James - "Pięćdziesiąt twarzy Greya" [1]

z serii "Pięćdziesiąt odcieni"


wyd. Sonia Draga, stron 606

Anastasia Steele jest kończącą studia młodą kobietą. Jej najlepsza przyjaciółka prosi ją, by w zastępstwie przeprowadziła wywiad ze sławnym biznesmenem, Christianem Greyem. Ana zgadza się, jednak żałuje swojej decyzji, gdy okazuje się, że Grey jest onieśmielającym ucieleśnieniem kobiecych marzeń. Po wywiadzie dziewczyna nie może wyrzucić go z pamięci. Sprawy komplikują się, gdy ich drogi ponownie się przecinają...
Jakie zmiany zajdą w życiu Any po poznaniu Christiana? Kim w rzeczywistości jest Grey i skąd wynika jego „pięćdziesiąt odcieni”?

Swego czasu wielu moich znajomych było bardzo zafascynowanych serią pani James (a właściwie pani Eriki Leonard). Ja jak zwykle postanowiłam zapoznać się z Greyem gdy emocje już opadną, by na własnej skórze przekonać się, czy seria jest faktycznie tak wspaniała. Lecz nawet teraz, już po lekturze, ciężko mi stwierdzić, jaki zdanie mam na jej temat. Ale po kolei.

Zaczyna się dość przewidywalnie. Już podczas wywiadu między Christianem i Aną czuć chemię. Następnie „przypadkowe” spotkanie, nieśmiałe uśmiechy (przynajmniej ze strony Any)... To musiało doprowadzić do jednego. I wtedy właśnie okazało się, że Grey wcale nie chce być dla Any kochającym mężczyzną i czułym kochankiem, lecz bezwzględnym Panem, który będzie sprawował nad nią bezwzględną kontrolę, nagradzał ją i karał cieleśnie oraz wykorzystywał jej ciało do spełniania swoich perwersyjnych i sadystycznych fantazji.

Cóż, ciekawe. Nigdy nie czytałam czegoś podobnego. Relacja „Pan – Uległa” jest dość ciekawym pomysłem autorki. Kontrowersyjnym, ale ciekawym.

E.L. James stworzyła postać mężczyzny w mojej opinii potrzebującego pomocy, chorego emocjonalnie, delikatnie mówiąc. Nie potrafiłam zrozumieć jego dzikich, zwierzęcych zapędów. W jednej chwili uśmiechnięty żartowniś, w drugiej wściekły sadysta czerpiący przyjemność z poniżania i zadawania bólu. Christian to bohater szalenie intrygujący i sprawiający, że czytelnik chce poznać motywacje jego niecodziennego postępowania.

Z drugiej strony mamy Anę. Anę, która zgadza się zostać Uległą, ponieważ nie chce stracić Christiana. Anę godzącą się na niegodziwe, poniżające traktowanie, dostosowującą się do chorych poleceń Pana. Jej także nie potrafiłam zrozumieć, a co za tym idzie, polubić. O ile Christian był według mnie postacią głęboką, która skrywa coś niesamowitego pod maską Pana, o tyle Ana wydawała mi się być głupiutką dziewczynką, nie mającą swojego własnego zdania. Fakt faktem kilkakrotnie sprzeciwiła się Greyowi, lecz później z pokorą znosiła cielesne kary, które jej zadawał. Gdyby to do mnie przyszedł facet i oświadczył, że od teraz na wszystko, co robię, muszę mieć jego zgodę, dodatkowo mam zwracać się do niego per „Pan”, nie dotykać go, nie patrzeć w oczy i tak dalej, a na dodatek uprawiać z nim seks kiedy tylko ma taką zachciankę, będąc mu całkowicie uległą, zgadzając się na bicie, używanie erotycznych zabawek i urządzeń, o których istnieniu zwyczajni ludzie czasem nawet nie wiedzą... no taki facet raczej szybko i boleśnie poznałby moje zdanie na ten temat. Zwłaszcza, że w zamian „Pan” zobowiązuje się utrzymywać Uległą i zapewniać jej luksus, co niestety jednoznacznie kojarzy mi się ze zwyczajnym sponsoringiem. Najbardziej niedorzeczny był dla mnie fakt, że ten układ miał rzekomo sprawiać przyjemność i satysfakcję obu stronom. Na pewno?

Pod względem technicznym również mam zastrzeżenia. Autorka pisze ciekawie, ale niestety tylko z początku. Z czasem wszystko zaczyna się powtarzać i staje się bardzo przewidywalne. W książce występuje mnóstwo scen erotycznych, opisanych dość szczegółowo. Taki typ powieści, sięgając po nią trzeba być na to nastawionym. Zawiodłam się jednak, gdyż i tutaj występuje ta nieszczęsna powtarzalność. Autorka każdą taką scenę opisuje niemalże identycznie, co jest dość dziwne biorąc pod uwagę dziwaczne upodobania Greya.

Czytając byłam przekonana, że nie sięgnę po drugi tom – nie zgadzałam się z główną bohaterką, jej zachowanie mocno mnie irytowało, a powtarzające się sceny nudziły. Jednak zakończenie zmieniło moją decyzję. Chcę zajrzeć do „Ciemniejszej strony Greya” chociażby po to, by dowiedzieć się, czy cokolwiek ulegnie zmianie.

Na okładce widzimy krawat. TEN krawat. Tak, dobrze Wam się kojarzy. :)


Ocena: Tu zaczyna się dla mnie problem. Ciekawe zakończenie i skomplikowany Grey chyba nie wystarczą, ogromne minusy za beznadziejną Anę i niezrealizowanie tematu. 3/6, a to i tak wysoko.

***

Chyba najdłuższa recenzja, jaką kiedykolwiek wyskrobałam :) To chyba ta książka tak mnie zbulwersowała, że po prostu musiałam się wygadać :p

niedziela, 18 sierpnia 2013

90. Ireneusz Gębski - "W cieniu Sheratona"


wyd. Warszawska Firma Wydawnicza, stron 162

Czwórka Polaków, Jurek, Ewelina, Rafał i Ania, przyleciała do Wielkiej Brytanii, by zarobić. Wszyscy pracują w jednym miejscu i wszyscy szybko przekonują się, że życie na emigracji wcale nie jest takie kolorowe i proste jak wszyscy mówią. Ciężka praca, rozłąka z rodziną, dodatkowo narastające problemy osobiste...
Czy Jurek zerwie z dręczącą go przeszłością, którą pozostawił w Polsce? Jak ułoży się jego relacja z Eweliną? Czy Rafał i Ania znajdą porozumienie i uratują swój związek?

„W cieniu Sheratona” to książka, która na pierwszy rzut oka nie wpasowuje się w mój gust czytelniczy. Ot, taka obyczajówka, nic ciekawego.

Nic bardziej mylnego.

Książkę pochłonęłam. Może właśnie dlatego, że aż tak bardzo różni się od najchętniej czytanych przeze mnie paranormali? Jest życiowa, poznajemy historie czterech różnych osób, z których każda na swój sposób zmaga się z codziennym życiem i problemami. Jurek jest facetem koło czterdziestki, rozwodnikiem, płacącym alimenty na córkę, która nie chce z nim rozmawiać. Ewelina jest samotna, wyjechała, ponieważ pomimo wyższego wykształcenia nie mogła znaleźć zatrudnienia w ojczyźnie. Ania i Rafał to para, która jest szczęśliwa, niestety tylko na pozór. Bohaterów łączy to, że wszyscy szukają akceptacji w społeczeństwie, mają nadzieję na lepszy byt oraz przede wszystkim miłość.

Książka jest napisana lekkim językiem, prosto i przejrzyście. Autor wplótł w historię wiele angielskich słów i zwrotów, które jednak nie utrudniają czytania, ponieważ dla czytelników niezbyt orientujących się w języku angielskim, do każdego z takich słówek dodany został przypis z tłumaczeniem.

Okładka książki jest zaprojektowana w taki sposób, że bardziej wskazuje na thriller niż powieść obyczajową. No, ale wszyscy czytelnicy już wiedzą, że nie ocenia się książki po okładce, a ta historia thrillerem na pewno nie jest.

Ocena: 4/6

Książkę wygrałam w konkursie na blogu
za co jeszcze raz bardzo gorąco dziękuję :)

piątek, 16 sierpnia 2013

50 faktów o mnie - zabawa blogowa

Podpatrzone, podsłuchane! Zauważyłam taką zabawę na jednym z blogów i postanowiłam wziąć w niej udział. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak ciężko jest wymyślić 50 rzeczy dotyczących swojej osoby! Mi pomogła przyjaciółka, która podsuwała mi, co takiego mogłabym Wam zdradzić.
Miłego czytania! Mam nadzieję, że ktoś dotrwa do końca ;)

1. Pracuję dorywczo – jeżdżę na inwentaryzacje, sprzedaję w kwiaciarni, roznoszę ulotki... Mam w domu dość trudną sytuację materialną, a dzięki pracy mam pieniądze na ubrania, kosmetyki, wydatki w szkole i oczywiście książki ;)

2. Razem z przyjaciółką od 2009 roku prowadzimy bloga z opowiadaniem - początkowo o losach Uli BrzydUli, którą w tamtym okresie uwielbiałyśmy, teraz o zbuntowanej nastolatce, Anicie, która ma wyjątkowego pecha w miłości, szkole i każdym innym aspekcie życia. Zapraszam do czytania TUTAJ.

3. Świadectwa z wyróżnieniem nie miałam jedynie w pierwszej klasie technikum, ale i tak wtedy moi rodzice dostali list gratulacyjny. Tak nie chwaląc się :D

4. Mąż jednej z moich starszych sióstr, będący jednocześnie moim najlepszym kumplem, popełnił dwa lata temu samobójstwo zostawiając ją z małym dzieckiem. Do dziś nie znamy powodu.

5. Nie potrafię podpisać oceanów na mapie.

6. Nie mam ulubionego gatunku muzycznego. Kiedyś byłam fanką hip-hopu, później paradoksalnie miałam manię na Rubika. Często słucham pojedyncze piosenki z gatunków pop, reggae, rock czy nawet metal. A ostatnio oszalałam na punkcie piosenek zespołu Mig, grającego disco polo :D

7. Jestem konsultantką Avon.

8. Popsułam sobie wzrok czytając m-booki na telefonie. Niedawno byłam zmuszona pierwszy raz udać się do okulisty.

9. Panicznie boję się stomatologa. Jakieś 4 lata temu, gdy miałam około piętnastu lat,  zrobiłam szopkę w poczekalni przed gabinetem dentystycznym. Zaczęłam płakać i krzyczeć, że nie wejdę do środka – mama wepchnęła mnie tam wtedy siłą. Nigdy więcej nie poszła ze mną do lekarza. Ja sama nie pojawiłam się już nigdy w tamtej przychodni.

10. Umiem całkiem nieźle grać na gitarze klasycznej, uwielbiam także śpiewać.

11. Jestem katoliczką. Generalnie miałam kilka miesięcy zwątpienia, ale w pewnym momencie zaczęły się dziać wokół mnie dziwne rzeczy. W końcu pewnej ciepłej nocy długo nie mogłam zasnąć, a gdy w końcu zasypiałam poczułam powiew zimnego powietrza na twarzy. Zerwałam się i zobaczyłam poruszającą się firanę – w pokoju byłam sama, a drzwi i okna były zamknięte. Ponadto czułam, jakby ktoś niezbyt ciężki usiadł mi na nogach. Teraz myślę, że zimne powietrze czułam na pewno, pozostałe rzeczy mogłam sobie wyobrazić, byłam w końcu zaspana i przerażona. Nie mniej jednak udałam się do kościoła, ponownie zaczęłam się modlić... i wszystko ustało.

12. Zdałam egzamin na prawo jazdy za trzecim razem.

13. Bardzo rzadko jeżdżę samochodem, ponieważ uważam, że jestem beznadziejnym kierowcą i generalnie boję się prowadzić.

14. Mam lekką alergię na chlor: na odkrytym basenie bawię się doskonale, na krytym jest mi duszno, gorąco i zawsze robi mi się słabo.

15. Mam po jednej dodatkowej kostce na każdej stopie. To wada wrodzona.

16. Po urodzeniu miałam ewidentnie rude włoski. Obecnie jestem naturalną blondynką.

17. Miałam być chłopcem i mieć na imię Tomasz. Moim rodzicom zrzedła mina, kiedy na świecie pojawiła się trzecia córka.

18. Kompletnie nie umiem gotować.

19. Bardzo lubię myć naczynia – w moim domu nigdy nie będzie zmywarki.

20. Nigdy nie miałam złamanej żadnej kości.

21. Każdą recenzję piszę najpierw w zeszycie.

22. Boję się pająków.

23. Nie podobają mi się mężczyźni z długimi włosami ani z tatuażami.

24. Nie jem zup.

25. Chociaż do szkoły mam kilka kilometrów i mogłabym dojeżdżać komunikacją miejską, w obie strony chodzę pieszo. Obowiązkowo słucham wtedy muzyki przez słuchawki.

26. Jestem uzależniona od kawy i telefonu komórkowego.

27. Lubię niebieski kolor, w każdym odcieniu.

28. Nie lubię jeść ryb, chociaż bardzo mi smakują. Nienawidzę jednak wybierania ości!

29. Zawsze zamawiam lody z polewą truskawkową.

30. Kiedyś interesowałam się orgiami.

31. Nie lubię oglądać programów typu „The voice of Poland” czy „Got to dance”. Nudzą mnie.

32. Marzę o zamieszkaniu w Warszawie.

33. Nauczyłam się pływać w wieku 12 lat.

34. Nie lubię roślin. Mam w pokoju jednego kwiata doniczkowego – komarzycę – ale chyba będę musiała ją wyrzucić... Umiera:( [*]

35. Od zawsze marzę o długiej, balowej sukni na studniówkę, ale raczej nie spełnię tego marzenia – takie suknie wyszły już z mody, wszystkie dziewczyny noszą króciutkie sukienki ;/

36. W dzieciństwie zbierałam karteczki. Do dziś mam schowane najcenniejsze dla mnie egzemplarze.

37. Świruję na punkcie Damona z The Vampire Diaries.

38. Pierwszą serią książek, którą przeczytałam, był Harry Potter.

39. Zdaję maturę z wosu, chociaż w ogóle nie interesuję się polityką ani społeczeństwem.

40. Nienawidzę grać w karty.

41. Aktywny wypoczynek – gry zespołowe, zwiedzanie, rower – nie są dla mnie. Wolę błogie lenistwo.

42. Nie prasuję żadnych ubrań poza koszulami i jedną parą spodni, które strasznie się gniotą. Wszystko inne prostuje się na mnie.

43. Wszystko zawsze starannie zapisuję. Każdą ważną datę, listę zakupów, sprawdziany i zadania domowe. Zawsze mam kalendarz, w którym robię dużo notatek.

44. Nie lubię drinków ani w ogóle wódki. Jeśli już jestem na jakiejś imprezie, na której piję alkohol, jest to piwo, a najlepiej shandy.

45. Nie mam duszy hazardzisty, nienawidzę zakładów.

46. Byłam z przyjaciółką na zlocie fanów „BrzydUli” w Warszawie w 2009 roku. Było świetnie!

47. Lubię oglądać horrory. Mój ulubiony to „Klątwa Ju-On”. Oglądałam już z dziesięć razy, a i tak zawsze się boję:)

48. Od samego początku, jak tylko posiadam telefon komórkowy, jestem w sieci Plus GSM i nie mam najmniejszego zamiaru tego zmieniać.

49. Strasznie niszczę buty. Niezależnie od ceny i marki po miesiącu nadają się na śmietnik.

50. Nie lubię angielskich piosenek, ponieważ nigdy nie rozumiem słów.

Ktoś to przeżył? :D

niedziela, 11 sierpnia 2013

89. Stephen King - "Zielona mila"


wyd. Albatros, stron 416

Jest rok 1932, trwa Wielki Kryzys – głód i bezrobocie. Paul Edgecombe jest głównym klawiszem na bloku E więzienia Cold Mountain, tak zwanej Zielonej Mili. Na Zielonej Mili wykonywane są kary śmierci na najgroźniejszych przestępcach – spędzają tam oni swoje ostatnie tygodnie życia, by ostatecznie umrzeć na krześle elektrycznym, zwanym na Mili Starą Iskrówą.
Wszystko zmienia się, gdy na Mili pojawia się olbrzymi, czarnoskóry mężczyzna, oskarżony o gwałt i zabójstwo dwóch małych dziewczynek. Paul szybko odkrywa, że John Coffey nie jest zwyczajnym więźniem...
Kim naprawdę jest John Coffey? Jak wpłynie na życie pracowników bloku E? I dlaczego maleńka mysz okaże się być niezwykła?

 „Zielona mila" jest pierwszą książką Kinga, którą miałam okazję przeczytać. Podejrzewam, że nie ostatnią, ponieważ styl autora bardzo przypadł mi do gustu i patrząc na tę książkę zastanawiam się, czy inne również są tak ciekawe i dopracowane. Autor dokładnie obmyślił każdy fragment powieści. „Zielona mila”, choć z początku wydawana w odcinkach, to zebrana w jedną książkę stanowi świetną całość. Każda z postaci odgrywa tu ważną rolę, każda wnosi coś „swojego", każda jest dokładnie dopracowana: główny bohater, klawisz na bloku E w więzieniu Cold Mountain: Paul Edgecombe, jego żona Janice, przyjaciele - Harry, Dean i Brutal, a później także staruszka Elaine, więźniowie - między innymi Dziki Bill, Eduard Delacroix i niezwykły i tajemniczy John Coffey („tak, jak napój, tylko inaczej się pisze”), oraz znienawidzeni wrogowie, najpierw Percy Wetmore, później Brad Dolan. Grzechem byłoby nie wspomnienie o najmniejszym, i w mojej opinii chyba najniezwyklejszym bohaterze w całej powieści - Panu Dzwoneczku. Mała mysz, niesamowicie inteligentna, wierna i sympatyczna, od razu podbiła moje serce.
Ekranizację tej wzruszającej historii oglądałam kilka lat temu. Pamiętam, że strasznie na niej płakałam, jednak po dziś dzień film ten pamiętam bardzo dokładnie i polecam każdemu. Z książką będzie podobnie; jest bardzo niezwykła i myślę, że każdy szanujący się Czytelnik powinien pochwalić się tym, że miał okazję się z nią zapoznać.
Wersja filmowa okładki przedstawia dwóch najważniejszych bohaterów: Johna Coffeya (Michael Clarke Duncan) oraz Paula Edgecombe’a (Tom Hanks).

Gorąco polecam. Naprawdę warto przejść przez Zieloną Milę razem z bohaterami, a wędrówka ta na zawsze zapada w pamięci.

Ocena: 6/6

>