niedziela, 11 sierpnia 2013

89. Stephen King - "Zielona mila"


wyd. Albatros, stron 416

Jest rok 1932, trwa Wielki Kryzys – głód i bezrobocie. Paul Edgecombe jest głównym klawiszem na bloku E więzienia Cold Mountain, tak zwanej Zielonej Mili. Na Zielonej Mili wykonywane są kary śmierci na najgroźniejszych przestępcach – spędzają tam oni swoje ostatnie tygodnie życia, by ostatecznie umrzeć na krześle elektrycznym, zwanym na Mili Starą Iskrówą.
Wszystko zmienia się, gdy na Mili pojawia się olbrzymi, czarnoskóry mężczyzna, oskarżony o gwałt i zabójstwo dwóch małych dziewczynek. Paul szybko odkrywa, że John Coffey nie jest zwyczajnym więźniem...
Kim naprawdę jest John Coffey? Jak wpłynie na życie pracowników bloku E? I dlaczego maleńka mysz okaże się być niezwykła?

 „Zielona mila" jest pierwszą książką Kinga, którą miałam okazję przeczytać. Podejrzewam, że nie ostatnią, ponieważ styl autora bardzo przypadł mi do gustu i patrząc na tę książkę zastanawiam się, czy inne również są tak ciekawe i dopracowane. Autor dokładnie obmyślił każdy fragment powieści. „Zielona mila”, choć z początku wydawana w odcinkach, to zebrana w jedną książkę stanowi świetną całość. Każda z postaci odgrywa tu ważną rolę, każda wnosi coś „swojego", każda jest dokładnie dopracowana: główny bohater, klawisz na bloku E w więzieniu Cold Mountain: Paul Edgecombe, jego żona Janice, przyjaciele - Harry, Dean i Brutal, a później także staruszka Elaine, więźniowie - między innymi Dziki Bill, Eduard Delacroix i niezwykły i tajemniczy John Coffey („tak, jak napój, tylko inaczej się pisze”), oraz znienawidzeni wrogowie, najpierw Percy Wetmore, później Brad Dolan. Grzechem byłoby nie wspomnienie o najmniejszym, i w mojej opinii chyba najniezwyklejszym bohaterze w całej powieści - Panu Dzwoneczku. Mała mysz, niesamowicie inteligentna, wierna i sympatyczna, od razu podbiła moje serce.
Ekranizację tej wzruszającej historii oglądałam kilka lat temu. Pamiętam, że strasznie na niej płakałam, jednak po dziś dzień film ten pamiętam bardzo dokładnie i polecam każdemu. Z książką będzie podobnie; jest bardzo niezwykła i myślę, że każdy szanujący się Czytelnik powinien pochwalić się tym, że miał okazję się z nią zapoznać.
Wersja filmowa okładki przedstawia dwóch najważniejszych bohaterów: Johna Coffeya (Michael Clarke Duncan) oraz Paula Edgecombe’a (Tom Hanks).

Gorąco polecam. Naprawdę warto przejść przez Zieloną Milę razem z bohaterami, a wędrówka ta na zawsze zapada w pamięci.

Ocena: 6/6

8 komentarzy:

  1. Ech, miałam już wcześniej do czynienia z książkami Kinga i wiem, że wzbudzają niesamowite emocje. Co do "Zielonej mili" - akurat wersji "papierowej" nie znam, ale pamiętam, jak zalewałam się łzami na filmie. Uważam, że to piękna i bardzo pouczająca historia, która mówi między innymi o tym, że nigdy nie powinno oceniać się po pozorach i nawet w takim miejscu, jak więzienie należy zachować jak najwięcej człowieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszyscy polecają mi Kinga, a ja tak naprawdę jeszcze nigdy nie miałam z nim do czynienia. Również słyszałam o filmie, ale jednak jeśli już mam się zapoznawać z tą historią to zacznę od książki, ale nie wiem kiedy to nastąpi. Nie ląduję ona na mojej liście "MUST READ", bardziej na "znajdę - wezmę", ale na "siłę" szukać nie będę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Przyznam się szczerze nie lubię twórczości Kinga ;)
    "Zieloną milę " tylko obejrzałam jakieś 10 tysięcy razy więc spróbuje się jakoś przekonać do książki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z pewnością przeczytam. Miałam w te wakacje po nią sięgnąć, ale dopiero teraz mi się przypomniało

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam film, a na książkę czaję się już od jakiegoś czasu. Dzięki za przypomnienie o niej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam jeszcze okazji do zapoznania się z twórczością pana Kinga, ale wiele moich znajomych jak i również blogerów poleca go. Teraz tylko muszę zastanowić się od czego zacząć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka stoi na mojej półce i czeka na swoją kolej. Już nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię Kinga. Tę książkę czytałam, oglądałam także film :)

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś? Skomentuj! Chętnie poznam Twoją opinię. :)
Podpisz się! Komentarze anonimowe bez względu na treść będą usuwane.

>