poniedziałek, 6 maja 2013

82. Elisabeth Chandler - "Pocałunek anioła" [1]


wyd. Dolnośląskie, stron 224


O co chodzi?
Wersja wydawnictwa:
Ivy ma wszystko, o czym może zamarzyć nastolatka - urodę, talent, oddanych przyjaciół i przystojnego chłopaka, Tristana, który chce spędzić z nią resztę życia. Jednak wizja świetlanej przyszłości znika, gdy ukochany ginie w tragicznym wypadku samochodowym. Rozpacz po stracie bliskiej osoby to nie jedyny problem, z jakim będzie sobie musiała poradzić załamana dziewczyna - jej życiu zagraża śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie jest jednak sama ze swoimi problemami - nad jej losem czuwa bowiem anioł...

Moja wersja:
Ivy to zwykła dziewczyna, nieco zagubiona w swoim świecie. Jej matka, niezbyt zamożna fryzjerka, wyszła za mąż za bogatego i wpływowego rektora jednej z wyższych uczelni, a ona, chcąc, nie chcąc, razem ze swym młodszym bratem jest zmuszona przeprowadzić się do rezydencji ojczyma i zacząć naukę w nowej szkole. Na szczęście szybko znajduje tam przyjaciół, a także chłopaka, przystojnego Tristana. Ich sielanka zostaje jednak brutalnie przerwana przez wypadek samochodowy, w którym ginie Tristan. Ivy świat wali się na głowę, a dziewczyna zamyka się w sobie. Tymczasem Tristan pozostaje na ziemi pod postacią anioła i postanawia pomóc swej ukochanej przetrwać trudne chwile...
Czy Tristan pomoże Ivy? Jaką misję ma do spełnienia na ziemi? I dlaczego doszło do tego śmiertelnego wypadku?

Według mnie:
- to nie jest pierwsza książka o aniołach, którą czytam. Dawno już zauważyłam, że zazwyczaj książki o podobnej tematyce są do siebie bardzo podobne i rzadko zaskakują czymś oryginalnym. W tym przypadku było niestety podobnie. Dziewczyna zagubiona po śmierci ukochanego, który staje się aniołem i pragnie cudu, który pozwoli im znowu być razem.
- całość czytałam dość długo, bo aż 4 dni. Zazwyczaj tego typu lektury zajmują mi o wiele mniej czasu, zwłaszcza przy tak niedużej ilości stron. Jednakże w fabule nie było nic, co zachęcało by do szybkiego czytania. Żadnych oryginalnych wydarzeń, żadnych nieoczekiwanych zwrotów akcji. Powieść wzruszyła mnie tylko raz: w momencie śmierci Tristana.
- książkę polecam jedynie wielbicielom gatunku.

Okładka:
W moim ulubionym, niebieskim kolorze (choć może nie do końca ulubionym odcieniu). Oczywiście anielskie skrzydło - dlaczego to mnie nie zaskakuje?

Ocena:
3/6

***

Mocno trzymam kciuki za wszystkich tegorocznych maturzystów! 
Nie mogę uwierzyć, że gdyby nie fakt, że wybrałam się do technikum, pisałabym jutro z Wami... Kiedy to minęło? :) A jednak ja jutro mam wolne, ale za to w przyszłym roku czeka mnie czwarta klasa, matura i koszmarny egzamin zawodowy, podczas gdy Wy już dawno będziecie studentami... Ech, wolę o tym jeszcze nie myśleć :)

7 komentarzy:

  1. "gdy Wy już dawno będziecie studentami" - chyba, że nie zdamy matury xD

    Pierwsza książka o aniołach? To może poleciłabym Ci "Szeptem". Bo o swoich Sevilach wspominać nie będę xD

    OdpowiedzUsuń
  2. @Kobra Chyba nie będzie aż tak źle:) A Twoje Sevile mam w planach już od dawna:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama nie wiem. Chyba nie przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  4. Zupełnie nie dla mnie. Nie przepadam za anielską tematyką, a do tego sądzę, że wynudziłabym się kompletnie przy tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  5. A miałam wielką ochotę na tę książkę... Lubię motyw anioła w literaturze. Moja matura jeszcze przede mną, ale stresuję się za to za swoją siostrę, która zdaje ją w tym roku. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja przeczytam skoro już mam tą serie na półce ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Matury nie są takie złe :)

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś? Skomentuj! Chętnie poznam Twoją opinię. :)
Podpisz się! Komentarze anonimowe bez względu na treść będą usuwane.

>