piątek, 27 czerwca 2014

98. Mats Strandberg, Sara B. Elfgren - "Krąg" [1]

z serii "Krąg"


wyd. Czarna Owca, stron 575

Sześć skrajnie różnych dziewcząt mieszkających w małym miasteczku Engelfors rozpoczęło właśnie naukę w liceum. Nagle każda zauważa coś dziwnego: dostrzegają wokół siebie podejrzane sytuacje, czują otaczający je zapach dymu, jeden z uczniów liceum popełnia samobójstwo w szkolnej toalecie. Gdy wydaje się, że nic gorszego nie może się wydarzyć, na niebie pojawia się czerwony księżyc i nastolatki nagle znajdują się w odludnym miejscu, nie pamiętając, jak tam się dostały. Dowiadują się, że są wybrane do stworzenia kręgu walczącego ze złem i zostały w tym celu obdarzone magiczną mocą.
Jakie niebezpieczeństwa na nie czyhają? Czy nastolatki poradzą sobie ze swoim niezwykłym zadaniem? Czy uda im się dojść do porozumienia i stworzyć krąg?

Chwilę trwało, nim zdecydowałam się wypożyczyć z biblioteki „Krąg”. Spojrzałam na okładkę i raczej niezbyt nią zachęcona przeczytałam opis książki. Ten również mnie nie urzekł, więc zwyczajnie odłożyłam ją na miejsce i ruszyłam dalej. Jednakże z jakiegoś powodu zaprzątała mi myśli, więc wróciłam po nią mówiąc sobie, że jeśli nie przypadnie mi do gustu, po prostu dopiszę ją do półki „Niedoczytane” i oddam do biblioteki. Nie wiedziałam wtedy, że te niemalże sześćset stron przeczytam w ciągu około dwunastu godzin, robiąc jedynie krótkie przerwy na jedzenie i toaletę.

Z początku czytamy historie sześciu, a może nawet siedmiu osób. Już po krótkim wstępie jesteśmy w stanie ocenić, których bohaterów darzymy sympatią, a których niekoniecznie.

Elias – niedoszły samobójca z problemami psychicznymi, ginie już na szesnastej stronie podcinając sobie żyły. Dużo czasu potrzeba, by ludzie poznali prawdziwe okoliczności jego śmierci.
Minoo – pryszczata kujonka nie mająca przyjaciół ze względu na swoje podejście do nauki i brak pewności siebie, zakochana w przystojnym nauczycielu. Od początku do końca moja ulubiona postać.
Vanessa – niedogadująca się z matką i jej nowym facetem buntowniczka. Uwielbia imprezy, w pełnym tego słowa znaczeniu (alkohol-seks-narkotyki).
Anna-Karin – wyśmiewana od dziecka dziewczyna ze wsi, kochająca pracę na gospodarstwie, wychowywana w sumie przez dziadka, ponieważ jej matka ma wieczną depresję. Zamknięta w sobie i skryta.
Linnéa – przyjaciółka Eliasa, od początku nie wierzy w jego samobójstwo. Mieszka sama, ponieważ nie ma  matki, a ojciec jest alkoholikiem wolącym mieszkanie na ulicy.
Rebecka – ma problemy z odżywianiem, najpewniej bulimiczka, która jest świadoma swojego problemu, ale nikomu o nim  nie mówi, ponieważ boi się, że jej chłopak porzuci ją, gdy pozna prawdę.
Ida – wredna, rozpieszczona, bogata i płytka. Sprawia pozory mało inteligentnej, bardzo egoistyczna, oceniająca innych po majątku i wyglądzie.
I na dokładkę: Nicolaus. Woźny, nie pamiętający nic poza tym, że jest woźnym i ma utworzyć krąg wybranych do walki z demonami.

Tak więc mamy skrajnie różne osoby, które raczej nie pałają do siebie sympatią, a muszą dojść do porozumienia. Jak zapewne się domyślacie, nie jest to łatwe i wcale nie udaje się tak, jak powinno. Zwłaszcza, że większość członkiń kręgu nie dostrzega powagi sytuacji. Ale spokojnie, autorzy nie pozwalają im się za bardzo skłócić, ponieważ miasteczko nawiedza kolejna tragedia...

„Krąg” to dobra książka. Jest ciekawa, całkiem nieźle napisana jak na duet, bogata w treści i dość oryginalna. Czyta się bardzo szybko, zakończenie jest dość zaskakujące. Nie chcę oceniać całej serii, ponieważ to dopiero pierwszy tom, ale zanosi się na coś ciekawego. Chętnie sięgnę po „Ogień”, jak tylko zostanie wydany.

Okładka, jak już wspomniałam, nie zachwyca. Z jednej strony jest prosta i wyrazista, ale z drugiej czegoś mi brakuje. Może jest zbyt prosta?

Ogólnie rzecz biorąc polecam. Sama nie żałuję, że cofnęłam się po tę książkę w bibliotece.


Ocena: 4+/6

***

Kiedy ostatnio tu byłam! Strasznie mi wstyd, że zaniedbałam os-meus-libros, ale postanowiłam całkowicie poświęcić się maturze, egzaminom zawodowym i pracy, żeby teraz tu wrócić i z uśmiechem i dumą powiedzieć: dałam radę! Dzisiaj odebrałam świadectwo dojrzałości z wynikami, które naprawdę napawają mnie dumą. Mogę więc tu wrócić i poświęcić się swojej pasji, przynajmniej przez najbliższe trzy miesiące wakacji (i mam nadzieję, że później także:)).
Mam nadzieję, że ktoś jeszcze o mnie pamięta :) Sama mam zamiar w ciągu najbliższych dni poodwiedzać Wasze blogi i nadrobić swoje ogromne zaległości.
Pozdrawiam i życzę udanych wakacji!

2 komentarze

  1. Oczywiście, że pamiętam :) Książkę kiedyś z chęcią przeczytam

    OdpowiedzUsuń

Przeczytałeś? Skomentuj! Chętnie poznam Twoją opinię. :)

Szablon
©Sleepwalker
WS